~Bartłomiej Rataj, iNET Group

Odkąd tylko pamiętam interesowałem się literaturą; już jako dziecko prosiłem swoją Mamę, aby czytała mi książki – bardzo to lubiłem. Gdy tylko podrosłem i potrafiłem już „składać literki”, sam czytałem. Z początku – pochłaniane przeze mnie dzieła opisywały historyjki fantastycznych bohaterów (smoków, czarodziejów itp.). Jednak z upływem czasu zacząłem sięgać po literaturę, która oprócz opowiedzenia pewnej historii, przedstawiała losy bohaterów, nie zawsze kończące się happy endem.  

Książka, o której zdecydowałem się opowiedzieć towarzyszy mi od najmłodszych lat – już jako dziecko dostrzegłem ten egzemplarz na regale. Jej przykuwająca wzrok wielkość (wydanie w twardej oprawie, rozmiar A4) i fenomenalna ilustracja na okładce mnie frapowała. Mowa oczywiście o książce: Pan Tadeusz, czyli Ostatni zajazd na Litwie: historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem, ​którą zrozumiałem dopiero po skrupulatnym omówieniu na studiach polonistycznych. Prezentowane dzieło jest dla mnie czymś więcej, niż „tylko” epopeją narodową. Ono prezentuje, czym jest i jak działa literatura.  

Używając języka pospolitego, można powiedzieć, że jest to tekst literacki, w którym odnaleźć można odpowiedzi na pytania zadawane samemu sobie w realnym życiu (sens życia, rozterki miłosne itp.). Utwór napisany przez Adama Mickiewicza jest wielowątkowy (m.in. wątek miłosny Tadeusza i Zosi, wątek sporu o posiadłość, a co najbardziej istotne wątek niepodległościowy) oraz zawiera elementy z różnych gatunków. Wybitna badaczka teorii literatury Stefania Skwarczyńska uważa, że to dzieło cechuje gatunkowa wieloaspektowość. Trudno się z tym nie zgodzić.  

Definiując powyższe poprzez pryzmat literatury przez duże „L”, wyruszam w wędrówkę za losami głównego bohatera – niczym cień. Próbuję zrozumieć jego postępowania, podjęte decyzje itd. ​Zastanawiam się, jakbym postąpił na miejscu Tadeusza, co bym zrobił, jak zareagował, co przeżywał i – generalnie jak żył. Owa wędrówka całkowicie mnie pochłania, powodując, że zapominam o całym otaczającym mnie świecie, a liczy się tylko książka. Uczucie to jest znane wszystkim, którzy chociaż raz w swoim życiu natrafili na taką „tylko dla nich” książkę.

Rozwijając powyższe, na przykładzie Pana Tadeusza, staje mi przed oczyma cały świat nakreślony przez A. Mickiewicza. Przede wszystkim fascynuje mnie idea dzieła pisanego wierszem (trzynastozgłoskowcem), niczym dzieła Homera wypełnione heksametrem dla podkreślenia ich wyjątkowości. To, co wielki mistrz grecki przekuł na tożsamość myśli europejskiej, ja znajduję w polskiej epopei narodowej – tak, jakby Mickiewicz pisząc w nostalgicznym Paryżu o utraconej Ojczyźnie, chciał wskrzesić ją do powstania z grobu. 

Każdy z wątków poruszanych w książce ma swoje znaczenie. Literatura oczami Pana Tadeusza uczy patriotyzmu, ukazując wartość skumulowanego wysiłku na rzecz dobra wspólnego. To uniwersalne przesłanie zauważyć można również w  polskim przysłowiu, które podkreśla, że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Oczywiście, nic nie dzieje się ot tak – potrzeba wielu wyrzeczeń i pokonania własnych słabości. Dzieło Mickiewicza obnaża wiele z tych słabości, nie stroniąc od prawdy o ujemnych cechach narodowych (pijaństwo, uciechy cielesne, mezalians, troska tylko o własne interesy) – można by nawet rzec „nic co ludzkie…”. Tym samym, jako czytelnik mogę przeżywać własne katharsis, doświadczając słabości i walki o wielkie idee. 

Ale na tym nie koniec, gdyż między walką ze słabościami a sukcesami istnieje bardzo trudna droga cierpienia, pokuty i przebaczenia, której przykład znajduję w historii Jacka Soplicy – Księdza Robaka. Wątek ten przypomina mi życie wielu współczesnych ludzi – i uczy życia – które jest pełne barw, a nie czarno-białego koloru. Przez to wartość literackich treści zdaje się potęgować realizm człowieka XXI wieku i jego zmiennych losów.

Według mnie ta książka jest skarbnicą wiedzy na temat obyczajów (np. grzybobranie, polowanie), konwenansów społecznych (etykieta dworska), aspektów kulinarnych (uczty w Rzeczpospolitej szlacheckiej), mody (wykwintne stroje), muzyki i tańców (polonez) oraz innych obszarów życia społecznego. W związku z tym, świat opisany na kartach, staje się przestrzenią, do której można „wejść” i zachwycać się wielowymiarowością kultury. Po co? Żeby otworzyć oczy i zobaczyć, że prócz pracy, obowiązków rodzinnych i codziennych zakupów, istnieje bogatsza sfera jestestwa, która fascynuje i nadaje smak życiu. A stąd już tylko krok do stwierdzenia, iż literatura kreuje rzeczywistość współczesną – jest inspiracją by się „chciało”, gdy postęp technologiczny krzyczy, że „się nie chce”.

Prezentowane treści przez Mickiewicza, zarówno wzruszają, prowadzą do poważnych odruchów serca, ale też rozweselają i poprawiają nastrój. Historia pomyłki młodego Tadeusza co do spotkanych na dworze kobiet jest wypełnieniem tego samego oczekiwania, które miliony współczesnych widzów szukają w scenariuszach komedii. To uniwersum relacji – zagmatwane bardziej, niż czeski film – podkreśla wartość literatury w ujęciu odkrywania własnej (mojej jako czytelnika) uczuciowości i relacyjności. 

Funkcja poznawcza literatury odzwierciedlona została w książce A. Mickiewicza jako narzędzie podtrzymania języka ojczystego, pełnego wyszukanych określeń, porównań i innych środków warsztatu pisarskiego. Od zawsze wiadomo, że to co piękne – pociąga. A piękno – jedna z triad antycznych – ważna jest dla wszystkich pokoleń. Bogactwo treści XIX-wiecznej epopei jest wyzwaniem dla dzisiejszych twórców, którzy nawet w tekstach #hot16challange szukają tej wartości. Zmienia się jedynie forma, ale sens i pragnienie jest to samo – już od czasów Homera.

W polskiej epopei narodowej niewątpliwie dostrzec można również zmianę bohatera,
z Jacka – zdrajcy narodowego, w postać pobożnego zakonnika ks. Robaka. Niewątpliwe ta postać jest kluczowa, stanowi klamrę całego utworu. Jednak z upływem czasu podobne zabiegi, których użył Mickiewicz, zauważyć można we współczesnych telenowelach. Dostrzec to można chociażby w Księdze X Emigracja. Jacek, w której oprócz skomplikowanego mezaliansu pomiędzy Tadeuszem, a Telimeną, na plan pierwszy wysuwa się osobista rozmowa między Gerwazym, a księdzem Robakiem, w której duchowny zdradza swoją największą tajemnicę odsłaniając przy tym prawdziwą tożsamość. Aby wprowadzić więcej dramaturgii, na końcu księgi po otrzymaniu przebaczenia ksiądz Robak/Jacek umiera.

Przedstawiony utwór stanowi źródło wiedzy o Literaturze, jak również o polskich obyczajach. Wybór tej książki nie był przypadkowy, co próbowałem udowodnić z powyższą argumentacją. Oprócz znakomitej budowy dzieła i prezentowanej treści przez romantycznego wieszcza, zauważam silną więź emocjonalną, która łączyła mnie z głównym bohaterem, jak również niedosyt, chęć trwania w Soplicowej arkadii na zawsze. I właśnie z tego powodu uważam, że wybrana przeze mnie pozycja stanowi kwintesencję Literatury. 

Chcielibyśmy poznać Waszą opinie na temat nowego, luźnego cyklu lifestylowego tworzonego przez Bartka. Czy taka formuła jest dla Państwa odpowiednia i z chęcią poświęcacie swój czas na przeczytanie autorskich felietonów?

Napiszcie proszę na b.rataj@inetgroup.eu i podzielcie się z nami swoją opinią!