W jednym z materiałów wspominałem, o zmianach związanych z wprowadzeniem nowego FTR: 
„… Nie ma fizycznych, technicznych, finansowych możliwości, aby wszyscy operatorzy w Polsce, na Świecie, posiadali między sobą fizyczne punkty styku sieci. Dotyczy ten fakt obydwu technologii telekomunikacyjnych, TDM oraz IP. Niezbędni są więc na rynku międzyoperatorskim operatorzy tranzytujący połączenia pomiędzy operatorami. Konkurencyjność, czyli rozwój operatorów tranzytujących, walka o klienta, operatora, która stała się źródłem rozwoju usług telekomunikacyjnych, która stała się motorem innowacyjności, urzędniczymi chęciami wyrównywania stawek hurtowych w Europie zostanie zniweczona. Zniweczona, bo sytuacja biznesowa operatorów telekomunikacyjnych, dla których wpływy z FTR miały znaczący udział w marży spowoduje, że pojawią się znaki zapytania nad sensem świadczenia stacjonarnych usług głosowych. 

Zbyt wcześnie jest, aby analizować rynek, aby zebrać wiarygodne dane i ocenić jak mocno się zmienił. To, że zmiany będą głębokie i znaczące dla wszystkich operatorów nie ma wątpliwości. Dla operatorów mobilnych na korzyść a dla operatorów stacjonarnych zdecydowanie zmieni się marża na niekorzyść. 

Zmianą, wyjściem dla operatorów i usługą połączeń stacjonarnych jest szukanie nowych rozwiązań, nowych partnerstw, nowych umów biznesowych i nowych relacji z operatorami tranzytującymi czy operatorami posiadającymi chmurowe rozwiązania centralowe. Szukanie nowych partnerstw z operatorami ze zautomatyzowanym systemem do zarządzania routingiem, cennikami czy relacjami. Wyjściem z trudnej sytuacji jest zmiana. Zmiana technologii, modelu, partnera.

Parametry takie jak technologia, model biznesowy, bezpieczeństwo zawsze miały znaczenie przy realizowaniu usług głosowych. Zmniejszająca się popularność usługi dzwonienia na rynku detalicznym, słaby rozwój usługi Triple Play (Telewizja, Internet, Telefon) z dzwonieniem realizowanym w technologii VoIP, niechęć do inwestowania w nowe usługi przez ISP, lipcowa zmiana stawek FTR, łącznie powodują, że niektórym operatorom usługa głosowa przestaje się opłacać. Czy to oznacza, że obecni abonenci będą informowani przez operatorów o wygaszaniu usług? Może tak być, pytanie czy warto? 

Są na rynku nowe rozwiązania, które umożliwiają przekazanie abonentów usługi głosowej innym operatorom. To jest jednak trudne, skomplikowane prawnie. Przy dobrze przygotowanym partnerze z opracowanymi kwestiami prawnymi, logistycznymi i proceduralnymi to jest możliwe. 
Można też utrzymać usługę we własnym zakresie, ale aby się to opłacało warto zmienić technologię z TDM na IP, centralę stacjonarną zmienić na centralę chmurową i realizować usługę głosową w klasycznej technologii VoIP.  

Są na rynku rozwiązania, które umożliwiają optymalizację związaną z zarządzaniem usługą głosową, cennikami, relacjami z abonentem. LoVo w 2019 roku wprowadziło usługę wirtualnej centrali do realizowania usługi głosowej w nowym wymiarze. eHIPERUS, bo o nim jest mowa to rozwiązanie, w którym abonent z usługą głosową płaci jedną stawkę abonamentową razem z minutami, nie ma bilingu, nie ma połączeń międzynarodowych (te na wyraźnie życzenie), nie ma kłopotów z fraudem, bo za wszystko odpowiada LoVo jako autor rozwiązania. Usługę można pakietować i w ten sposób zwiększać zainteresowanie usługą. Tak można przejmować abonentów z technologii TDM od innych operatorów. Operator dostaje od LoVo prowizję za każdego abonenta i jedyne co musi zrobić to chcieć świadczyć usługę głosową w nowym modelu. Bez martwienia się o FTR, rozliczenia międzyoperatorskie i wiele innych elementów związanych z usługą głosową. 

Nowa rzeczywistość w przypadku usługi głosowej zmusi operatorów do weryfikacji obecnego modelu biznesowego, technologii czy oferty końcowej dla abonentów. Chmura, chmura i jeszcze raz chmura telekomunikacyjna. Chmura w telekomunikacji, telekomunikacja w chmurze. Warto uwzględnić fakt istnienia chmury w telekomunikacji przy wdrażaniu zmian. Warto dlatego, że po zmianach FTR to się zwyczajnie opłaca. 

Krzysztof Dzięgielewski