Jak każda branża techniczna lubimy skróty. A ponieważ jednak spora część z nas wywodzi się ze środowiska informatyków, elektroników, techników to pojęcie UTM jest nam w pełni znane. W większości przypadków rozumiemy je jako Unified Threat Management, czyli urządzenia integrujące w sobie wielofunkcyjne zapory sieciowe. Tego typu rozwiązania klasycznie oferują:

  • filtr antyspamowy,
  • sieciowy filtr antywirusowy,
  • wykrywanie włamań,
  • filtrowanie treści,
  • router,
  • NAT i inne standardowe usługi sieciowe.

Tak na poważnie, po raz pierwszy zetknąłem się z urządzeniami UTM lata temu, gdy pracowałem w dziale sprzedaży szkoleń jednego z wiodących europejskich dostawców oprogramowania antywirusowego. Słowa Barracuda czy NETASQ wciąż powtarzano w firmowych korytarzach, rozmawiając o skuteczności i możliwościach pożądanych na rynku urządzeń. To zwyczajnie mówiąc dobrze się sprzedawało. Nie była to jednak moja działka. Jak wspomniałem, ja w tym czasie sprzedawałem szkolenia i powoli kierowałem swoje myśli w stronę specjalizacji w marketingu i sprzedaży.

Czyli nie będzie o firewallach?

Nie tym razem. UTM, o których mówię to doskonałe narzędzie analityczne, które pozwala na skuteczne monitorowanie ruchu sieciowego „do” Waszych platform, witryn i stron www. Urchin Tracking Module wpasowany w narzędzie Google Analytics to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy na poważnie podchodzą do zwiększania efektywności swoich działań reklamowych i świadomie monitorują swoja sprzedaż. Jak to działa?

W dużym uproszczeniu UTM to link, który tworzymy zazwyczaj na podstawie 5 parametrów, zawierających informacje o źródle (skąd przyszedł do nas klient), medium (jakiego typu aktywności dotyczyło kliknięcie), kampanii, której dotyczy, słów kluczowych oraz treści (informacji o tym, co dokładnie zrobił odbiorca naszej reklamy). Jeśli wcześniej nie zetknęliście się z Google Analytics ani UTM to możecie to narzędzie w łatwy sposób zdefiniować jako link śledzący lub tag śledzący. Ale niestety Waszą przygodę z potęgą nowych możliwości musimy rozpocząć gdzie indziej.

Google Analytics

Plus dla Ciebie jeśli już korzystasz z dobrodziejstw wszechwiedzącej mocy obliczeniowej Google. Jeśli nie, coż… nie Twoja wina. I nie przejmuj się, jesteś w większości. Chociaż narzędzie jest bezpłatne i właściwie wymaga jedynie posiadania konta Google oraz drobnej integracji z Twoją stroną internetową, to jednak większość przedsiębiorców nie poświęca mu należytej uwagi. Z mojego doświadczenia zależność jest zawsze taka sama – masz agencję reklamową to masz narzędzia Google, nie masz agencji to nie masz narzędzi. To dla mnie, osoby, który zawsz wspierała outsourcing, naturalna kolej rzeczy.
Jednocześnie chciałbym wszystkich serdecznie zaprosić do bliższego zapoznania się z Analytics. Pamiętajcie, że jest to obecnie najlepsze narzędzie diagnostyczne na rynku. Najlepsze, bezpłatne i przy pełnej integracji z Google Search Console oraz Googla Ads da Wam dużą przewagę konkurencyjną nad pozostałymi lokalnymi graczami. Najnowsza, czwarta odsłona uprościła wiele procesów i mechanizmów. Jest bardziej nastawiona na wygodę użytkowników, co możecie zauważyć oglądając październikową prezentację bezpośrednio ze studia Google Analytics.

Walkthrough of the Google Analytics 4 User Interface – Krista Seiden; Google LLC.

Po co i jak korzystać z UTM?

Odpowiedź na pierwszą część pytania jest bardzo prosta. Jeśli zdecydowałeś się na działania reklamowe w internecie, niezależnie od tego jaką wybrałeś w tym celu platformę czy narzędzie, linki UTM w jasny i przejrzysty sposób pokażą Ci, które z Twoich działań są skuteczne. Czy zamieszczona reklama tekstowa się sprawdza? Czy zamieszczony na interia.pl baner jest widoczny i klikany przez użytkowników sieci? Z jaką częścią Twojej reklamy użytkownicy wchodzą w interakcję? Z tytułem, grafiką, opisem usługi, a może poprzez bezpośrednie kliknięcie w numer telefonu? Te i wiele innych informacji możesz uzyskać dzięki zastosowaniu linków UTM. Płynących z tego korzyści chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć?

Na to jak korzystać z tagów śledzących odpowiem – jak z odczynników pracowni chemicznej. Przygodę ze śledzeniem informacji o ruchu sieciowym użytkowników Google (czyli naszych potencjalnych Klientów) należy zacząć od eksperymentowania, które pozwoli Wam na poznanie możliwości mechanizmów Google oraz opanowanie niezbędnych procedur, funkcji i optymalizacji.
Jak wspomniałem wcześniej, przy tworzeniu linków śledzących korzystamy z 5 parametrów. Do ich budowania możemy wykorzystać np. Generator Google. Powstałe w ten sposób linki podpinamy do naszych reklam w sieci (wizytówek, reklamy tekstowej, youtube, banerów, itd.) a nagromadzone dzięki nim dane przetwarzamy w Google Analytics. Prawda, że prosty mechanizm? Niech Was to jednak nie zwiedzie. UTM potrafią więcej niż tylko zliczać kliknięcia. Gdyby było inaczej, nie byłyby potrzebne, a Wam do monitorowania aktywności odbiorców Waszych reklam wystarczyłby zwykły kalkulator kliknięć. Największą bronią w arsenale linków śledzących jest możliwość przeprowadzenia analizy aktywności użytkowników również po ich interakcji z naszą reklamą. Jak długo byli na stronie? Które sekcje czy podstrony odwiedzili? Czy byli aktywni, czy (oczywiście w domyśle) poszli zaparzyć kawę, podczas gdy ekran tylko wyświetlał naszą www? Przydatne? No ja myślę 🙂 Jeśli jeszcze tego nie robisz? Zacznij.

Na koniec zapraszam Was do obejrzenia kolejnego materiału ze stajni Google, który pokaże Wam jak intuicyjnym i jednocześnie mocnym narzędziem jest połączenie UTM i Google Analytics. Dlaczego nie po polsku? Bo żaden Youtuber nam nie zapłacił 😉

Tracking campaigns with URL Builder; Google LLC.

Czytaj także:
FACEBOOK 2020