BlogBIG20200610c

~ Adrian Olkis; EPULEGAL

Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Myślę, że pierwszy krok na pewno należy do dłużnika. Ty bowiem tyle razy wzywałeś dłużnika do zapłaty należności (wezwania pisemne, komunikaty w systemie, sms-y, telefony z BOK-u), że gdyby to zależało od Ciebie ugoda z całą pewnością byłaby podpisana.

Ugoda sama w sobie jest dobrym rozwiązaniem (oczywiście jeżeli będzie realizowana przez dłużnika a z tym bywa różnie), między innymi dlatego, że z jednej strony dłużnik uniknie postępowania sądowego, z drugiej zaś strony wierzyciel odzyska swoją należność (oczywiście w dłuższej perspektywie czasu niż pierwotnie zakładał). Zawarcie ugody tylko z pozoru wydaje się być tematem prostym, w niektórych przypadkach (głównie z powodu błędnych zapisów ugody) może to spowodować więcej kłopotów po stronie wierzyciela niż by się można spodziewać. Ugoda nabiera szczególnego znaczenia jeżeli pomiędzy Tobą a abonentem istnieje spór, dotyczący np. jakości wykonania usługi, w tych warunkach podpisanie ugody, rozwieje wątpliwości, które na etapie sądowym mogłyby potoczyć się dla wierzyciela w niekorzystnym kierunku. Ponadto bez wątpienia prawidłowo spisana z dłużnikiem ugoda pomoże w postępowaniu sądowym, przyśpieszając chociażby uzyskanie nakazu zapłaty. Ugoda to również dobre rozwiązanie, kiedy z różnych przyczyn nie posiadasz podpisanej z abonentem umowy (wersję umowy posiadasz ale dopiero na etapie zaległości okazuje się, że kopia którą posiadasz nie zawiera podpisu abonenta). Przekazałeś sprzęt, ale protokół przekazania zaginął. Podpisując ugodę abonent z jednej strony przyznaje, że stosunek zobowiązaniowy istniał (umowa), z drugiej zaś strony uznaje roszczenie (wskazane w ugodzie) za istniejące, wymagalne, tym samym uznaje swój dług względem wierzyciela. Jeżeli abonent nie będzie realizował ugody, jego oświadczenie o uznaniu długu z całą pewnością pomoże Tobie w dochodzeniu swoich roszczeń na drodze postępowania sądowego.

Ugoda przedsądowa to jednak zawsze forma ustępstwa. Wierzyciel musi z czegoś zrezygnować dając dłużnikowi dodatkową motywację do wypełniania warunków zawartej ugody. W praktyce sprowadza się to do częściowego zrzeczenia się roszczenia (np. odsetek), rozłożenie zadłużenia na raty itp. Z terminem odroczenia zapłaty przez abonenta zadłużenia (czy też liczba rat) warto dobrze się zastanowić ponieważ może to być zwykła ,,gra” dłużnika tylko na przedłużenie.

W praktyce spotkać się można z błędami w zawieranych ugodach w postaci:
– brak podpisu (na zasadzie ,,wysłano mailem, skan otrzymaliśmy, oryginał zaginął”)
– brak oświadczenia dłużnika (abonenta) o uznaniu roszczenia za wymagalne i bezsporne
– podpis ugody przez osobę bez umocowania (jeżeli dłużnikiem jest ,,firma” wtedy koniecznie należy przeglądać wpisy w KRS czy CEIDG czy dana osoba faktycznie jest umocowana do reprezentowania dłużnika)
– brak precyzyjnego określenia, co w sytuacji gdy dłużnik nie realizuje ugody / realizuje z opóźnieniem (brak informacji, że w takiej sytuacji ugoda ulega rozwiązaniu, zaś całe pozostałe roszczenie staje się natychmiast wymagalne).
– brak dokładnego określenia stosunku prawnego z którego wynika wierzytelność objęta treścią ugody (należy wskazać nr FV , not obciążeniowych, nr umowy itp.)
– brak wskazania faktycznej wysokości zadłużenia (konieczne jeżeli chcemy udowodnić uznanie długu przez dłużnika)
– błędne wyliczenie odsetek (jeżeli faktycznie chcemy ich dochodzić od dłużnika)
– brak precyzyjnego określenia płatności każdej z rat (do jakiego dnia każdego m-ca, początek płatności pierwszej raty, liczba rat (można wprowadzić do treści ugody harmonogram spłat)

~ Adrian Olkis; EPULEGAL


 

Czytaj także:
ZATORY PŁATNICZE