BlogBIG20200528a

~ Dr Adrian Olkis; EPULEGAL

Kto by się spodziewał, że cząstka tak mała (wirus) mimo, że w ,,koronie” wpłynie tak mocno, w tak nieprzewidywalny sposób na światową gospodarkę i nasze pojmowanie rzeczywistości. Stan pandemii powoduje również zmianę nastawienia odbiorcy usług. ,,Pandemia?, dziękuje, nie płacę” to hasło z którym nasi Klienci – co ciekawe również z sektora ISP – spotykają się coraz częściej. Na rynku pojawiają się sygnały przywoływania przez odbiorców usług tzw. pojęcia ,,siły wyższej” (celowo ujętej w cudzysłowie, ponieważ nie jest ona zdefiniowana w kodeksie), usprawiedliwiając opóźnienie czy wręcz odmawiając płatności za wykonaną usługę. Im dłużej zaś stan ,,kwarantanny społecznej” istnieje, tym częściej niektórzy z abonentów podnoszą ten argument, kiedy nadchodzi czas płatności. Oczywiście, jeżeli jest to efekt faktycznej utraty źródła zarobkowania, trudno nie założyć woli ,,dogadania” się z dłużnikiem. Może i otrzymamy należności w okresie późniejszym, z drugiej strony podpisując z dłużnikiem ugodę (co stanowić będzie formę uznania długu) zapewnimy sobie skuteczniejszą obronę naszych praw (w sądzie) na wypadek nie przestrzegania przez dłużnika podpisanej ugody.

,,Siła wyższa” wywołana stanem pandemii to nie abolicja wymazująca wszystkie wierzytelności z rynku. Pandemia nie powoduje automatyzmu zwolnienia dłużników z obowiązku regulowania swoich płatności   Dłużnik (abonent) nie może podnosić argumentu ,,nie płacę” powołując się na okoliczności pandemii, w szczególności gdy usługa (dostęp do Internetu) została zrealizowana. Pandemia nie zablokowała bowiem obrotu gotówkowego (przelew bankowy czy przekaz pocztowy). Ponadto jeżeli sprawa dotyczy należności powstałych przed pandemią albo należności z umów zawartych w okresie pandemii (czy rozszerzania usług), to w naszej ocenie nie ma miejsca na powoływanie się na ,,siłę wyższą” w kontekście płatności za usługę przez abonenta. Pojęcie ,,siły wyższej” w innych przypadkach (min. dotyczących branż ,,zamrożonych” z dnia na dzień, głównie w przypadku doznania przeszkody w wykonaniu usługi czy dostarczeniu towaru) może być wykorzystywane (i być może skutecznie), co jednak już pozostawić należy ocenie sądu, mam nadzieję, że z wyczuciem racji obu stron, np. w oparciu o art. 357 (1) § 1 kodeksu cywilnego.

Dlatego warto zastanowić się nad swoimi wierzytelnościami już teraz. Sądy z powodu pandemii uległy częściowemu zamrożeniu (odmrożenie faktyczne nastąpiło 23.05.2020 r.), chociaż, jeżeli chodzi o ,,odporność sądu” na wirusa najlepiej zniósł ten test ,,e-sąd” od samego początku stworzony w warunkach pracy zdalnej i wirtualnej. Nie wolno dać się zwodzić dłużnikowi w nieskończoność, co nieraz jest wywołane przez samego wierzyciela, chociażby nadmierną ilością wezwań, osiągając odwrotny skutek od zamierzonego, uodparniając wręcz dłużnika (,,ot kolejne wezwanie straszące sądem”). Naszym zdaniem w zarządzaniu swoimi wierzytelnościami nie można kierować się tylko okresem przedawnienia (wedle zasady: ,,mam 3 lata – mam czas”). Doświadczenie w tej branży wskazuje, że im szybciej skierujemy sprawę do postępowania egzekucyjnego, tym wyższa skuteczność egzekucji. Windykacja to trochę jak wyścig ,,im szybciej tym lepiej, im mniej uczestników (wierzycieli), tym wyższa szansa na lepsze miejsce na podium (odzyskanie środków).

Podsumowując; hasło ,,Pandemia? Dziękuje, nie płacę” powinno zapalić wszystkim możliwe lampki ostrzegawcze i skutkować jak najszybszym skierowaniem sprawy na drogę postępowania sądowego, Zasada jest bowiem niezmienna w kwestii odzyskiwania należności; im szybciej tym lepiej. Im dłuższej zwlekasz, tym mniejsza szansa na szczęśliwe zakończenie.

~ Dr Adrian Olkis; EPULEGAL


Czytaj także:
ZATORY PŁATNICZE
UTRACONA ULGA? NIE! DODATKOWY PRZYCHÓD