W publikacji wykorzystano kadr z filmu „Sami swoi” Foto: TVP/PAP

Czyli druga twarz integracji rynku ISP. To jak to właściwie jest? Mali i średni, jako jedna siła, przeciwstawiona dużym zagraniczniakom czy jednak „kochajmy się jak bracia, liczmy się jak bankowcy?”

Lubimy się i szanujemy, uśmiechamy się do sąsiadów, czasem nawet wzniesiemy z nimi toast. Ciągła praca z Operatorami w całym Kraju, pokazuje nam różne obrazy współpracy i konfliktów. Ile spotkań z MiŚOT’ami, tyle indywidualnych historii.

Niektóre regiony cechuje lepsza integracja i współpraca na styku zasięgów. Przeważnie, im trudniejszy teren i większe problemy z rozbudową infrastruktury, tym większa „przyjaźń” między ISP. Dzielenie się Klientami, dzierżawa światła, wsparcie techniczne czy nawet, w skrajnie pozytywnych przypadkach, użyczenie serwisu.

Gdy jest łatwiej, szybko rośnie bezpardonowa konkurencja, niskie ceny rabatowych abonamentów i brudne zagrywki działów handlowych. Idealny grunt na ofensywę dużego Operatora i scenariusz w stylu „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Znasz to? Do tego dorzućmy „atak klonów” – desant wyszkolonego działu handlowego, pod znakiem tego czy innego DUPOT’a. Taki zespół komandosów przyjeżdża na Twój zasięg i w dwa tygodnie wykasza 200 Twoich Klientów.

Można dalej podcinać sobie kable. Można śmiało okłamywać Klientów, mówiąc źle o konkurencji. Można pluć na siebie w sieci, ukrywając swoją tożsamość. Założyć rękawice i wskoczyć do klatki. Sprzedaż biznesu większemu Operatorowi też wydaje się bezpiecznym i zyskownym wyjściem. Można też rozsądnie pomyśleć o współpracy i budować przyszłość swojego biznesu w oparciu o dobre, sąsiedzkie relacje, umowy i realizację wspólnych planów rozwojowych. To pewnie, w większości przypadków, trudna i daleka droga. Ale albo to, albo wszyscy otwieramy Żabki 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.